Pulsoksymetr czyli ile tlenu we krwi?

(Powrót na stronę główną, do wszystkich zakładek – tutaj)

 

Pulsoksymetr to „drobiazg” (mniejszy od pudełka zapałek), który zabieram ze sobą na każdą wyprawę w wyższe góry. Choćby i na Kilimandżaro – to z myślą o moich grupach, którym w ramach monitorowania stopnia aklimatyzacji codziennie pomiary pulsoksymetrem robię.
Zasada działania jest prosta: wkładamy w niego palec i czekamy aż na ekraniku wyświetlą nam się wyniki: puls oraz – co z punktu widzenia gór ważniejsze – saturacja (inaczej mówiąc: stopień nasycenia krwi tlenem). Prawidłowa saturacja na poziomie morza wynosi ok. 97-99%, ale im wyżej, tym bardziej spada. Jeśli ktoś z moich turystów na wspomnianym Kili ma niewiele ponad 70%, jest już pod stałym nadzorem, jeśli jest to 60% z kawałkiem (a nie daj Boże mniej) – dla własnego dobra do góry już nie idzie (chyba że odczeka i się trochę jeszcze zaaklimatyzuje).

Urządzenie jest proste w obsłudze, lekkie, działa na baterie (te które jest na zdjęciu wymaga dwóch paluszków), a możemy je kupić przez internet. Cena? Ja za to ze zdjęcia zapłaciłam 110 zł.