Widoki o-błę-dne (11/07/2021)

Wyjście w górę na kilka dni aklimatyzacji w górze zaowocowało:- zmęczeniem(trudno żeby nie)- euforią widokową (bo widoki były o-błę-dne)- nowymi znajomościami (chyba nie było wspinaczy z którymi bym nie pogadała)- kaszlem wysokościowym (i tak późno mnie tym razem dopadł)- zgubieniem kilku kilogramów ze swojego kochanego ciałka (okej, przyznaję się: po powrocie do namiotu „uczciłam| to zjedzeniem „pięterka” ptasiego mleczka)- marzeniem o prysznicu (no cóż, nie będę ściemniać że na wysokości higiena należy do priorytetów wspinaczy).Niestety, z powodów „obiektywnych”, znaczy się zbyt głębokiego, nieprzetorowanego śniegu i jeszcze nieoporęczowanej drogi do obozu 3, nie udało mi się zrealizować planu noclegu w Camp 3 – doszłam do wysokości 6700 m, co mimo wszystko nie jest złym rezultatem.